O szybkim wariancie COMT czyli genie Wojownika (Wojowniczki)

Cześć!
Październik był światowym Miesiącem Świadomości ADHD.
Wykorzystaliśmy ten czas nie tylko po to, by zwiększać empatię i zrozumienie w społeczeństwie, ale przede wszystkim po to, by zajrzeć głębiej, do samej biochemii i genetyki. Lepiej zrozumiane mechanizmy biologiczne pozwalają nam inaczej spojrzeć na predyspozycje, cechy i zachowania „ADHD-owe”, które tak często towarzyszą nam lub naszym bliskim. Koniecznie przeczytaj ten tekst, jeśli ten temat w jakimkolwiek stopniu dotyczy Ciebie, Twojego dziecka czy kogoś z Twojego otoczenia!

W poprzednim wpisie czytałaś o ciągłej potrzebie kontroli, perfekcjonizmie i obciążeniu, jakie niesie ze sobą wolny wariant genu COMT.
Otrzymałam mnóstwo wiadomości w stylu: „To o mnie! Wreszcie rozumiem, dlaczego po morderczym tygodniu nic mnie tak nie wykańcza, jak próba zaśnięcia w ciszy”.

Ale co, jeśli czytając tamtego maila, pomyślałaś: „Zaraz, u mnie jest zupełnie odwrotnie… Przecież ja nie potrafię usiąść do zadania, póki się nie pali. Poranne wyjście z domu na czas graniczy z cudem, a rutyna mnie zabija”?

Dziś zabieram Cię na drugą stronę biochemicznego medalu. Do świata szybkiego wariantu genu COMT — wariantu nazywanego „genem wojownika” (Warrior).

I tym razem również przyjrzymy się temu, co dzieje się w naszych domach, w naszej codzienności i w relacjach, kiedy to predyspozycje genetyczne wpływają na nas bardziej, niż sądzimy.

Czy rozpoznajesz w tym opisie siebie?

Większość dni zaczynasz od walki z czasem. Nawet prozaiczne przygotowanie dzieci i wyjście do pracy na konkretną godzinę wymaga od Ciebie gigantycznego wysiłku. Przeglądasz listy zadań, ale proste, rutynowe sprawy wydają się nie do przejścia. Czujesz wtedy fizyczny brak napędu, jakby ktoś spuścił paliwo z Twojego baku.

Zaczynasz odkładać sprawy na później. Prokrastynujesz, szukasz pobudzenia, sięgasz po kolejną kawę albo robisz trzy rzeczy naraz, byle tylko poczuć jakąś ekscytację, dostarczyć sobie bodźca, pobudzić.

Aż nagle… nadchodzi moment kryzysu. Zbliżający się deadline, widmo spóźnienia, nagła awaria w domu czy spięcie w relacji.

Wtedy wstępuje w Ciebie nowa energia. Nagle znikają mgła mózgowa i zmęczenie. Włączasz tryb maksymalnego skupienia, w kilka godzin robisz to, co inni robiliby przez tydzień, i ratujesz sytuację.

Otoczenie widzi w Tobie osobę, która najlepiej działa pod presją i w kryzysie. Ty jednak wiesz, jak wysoką cenę płacisz za funkcjonowanie wyłącznie na rezerwie i „stresowym dopalaczu”.

Co kryje się w szybkim enzymie COMT?

W poprzednim wpisie pisałam, że enzym COMT można porównać do biologicznego „odkurzacza” sprzątającego dopaminę i noradrenalinę z Twojej kory przedczołowej.

Jeśli posiadasz szybki wariant COMT, Twój odkurzacz działa jak przemysłowa turboszczotka – jest ekstremalnie wydajny. Błyskawicznie neutralizuje dopaminę i usuwa ją ze szczeliny synaptycznej.

W cichym, codziennym środowisku: Dopamina ulega zbyt szybkiemu rozkładowi. W Twoim mózgu panuje dopaminowa „susza”. Brak dopaminy to brak napędu, uwagi i wewnętrznej motywacji do nudnych zadań.
Pod presją czasu i w stresie: Twój organizm wyrzuca duże ilości adrenaliny i noradrenaliny. Dopiero ta potężna fala stymulacji sprawia, że poziom katecholamin w Twojej korze przedczołowej osiąga optymalny poziom. Nagle włącza się skupienie, a Twój „gen wojownika” pokazuje swoją supermoc.

Jaki ma to wpływ na Ciebie?

Podświadomie szukasz presji i goniących terminów, nakładasz na siebie coraz więcej zadań i zobowiązań, ponieważ Twój mózg nauczył się, że stres to jedyne paliwo, które pozwala Ci włączyć koncentrację.
Innymi słowy, podświadomie generujesz kryzysy.
Realnie możesz odnajdywać w sobie cechy ADHD: dużo pomysłów, wiele działań na raz i często słomiany zapał. Ostatecznie jednak nic nie jest dokończone.

Mroczna strona: Kiedy motywacja zmienia się w niepokój i wybuchowość

Używanie stresu jako jedynego stymulanta ma jednak bardzo wysoki koszt biologiczny.

Aby enzym COMT mógł sprawnie pracować i metabolizować hormony stresu, potrzebuje stałego dopływu grup metylowych (pochodzących z cyklu metylacji). Kiedy żyjesz w ciągłym biegu, zmagasz się z przewlekłym stanem zapalnym, masz niedobory dietetyczne lub polimorfizmy genetyczne (np. w genach MTHFR, MTR, MTRR), zapas grup metylowych po prostu się wyczerpuje.

Gdy dochodzi do tzw. niedometylowania, w Twojej biochemii dzieje się coś paradoksalnego: Szybki dotąd COMT gwałtownie spowalnia z braku paliwa metylacyjnego. Nagromadzona dopamina nie ulega sprawnemu rozkładowi i zostaje przekierowana na szlak syntezy noradrenaliny.

Wtedy z opanowanego „wojownika” z godziny na godzinę przeskakujesz w stan głębokiego przebodźcowania:

  • Pojawia się nagła wybuchowość, rozdrażnienie i brak cierpliwości do bliskich,
  • Zamiast czystego skupienia pojawiają się lęki, napięcie i natrętne myśli,
  • Ciało reaguje wewnętrznym rozedrganiem i płytkim, zdeorganizowanym snem.

Szybki COMT w relacjach i w domu

Taki profil biochemiczny mocno wpływa też na to, jak funkcjonujemy w związkach i w rodzinie.

Osoby z szybkim COMT w sytuacjach kryzysowych potrafią odciąć emocje i przejść w chłodną, zadaniową logikę. Osoba patrząca z zewnątrz może to odbierać jako chłód, obojętność lub brak empatii. Z kolei długa stabilność i brak silniejszych bodźców bywają dla takiego mózgu najnormalniej w świecie „nudne”, co czasem prowadzi do nieświadomego prowokowania kłótni czy dyskusji tylko po to, by podbić poziom dopaminy.

Podobnie wygląda to u dzieci. Jeśli widzisz u swojego dziecka, że do odrobienia lekcji potrzebuje krzyku, wyścigu z czasem albo widma kary, bardzo prawdopodobne, że dziedziczy po Tobie właśnie ten szybki szlak dopaminowy.

Jak zaopiekować swój szybki COMT i odzyskać napęd?

Jeśli rozpoznajesz w tym opisie siebie, Twoim celem nie jest zmuszanie się do „lepszej organizacji” przy użyciu bicza i poczucia winy. Chodzi o to, by dostarczyć mózgowi stabilnego paliwa bez konieczności ciągłego sięgania po stres.

  1. Zacznij dzień od białka (30 g w pierwszym posiłku): Dostarczenie aminokwasu L-tyrozyny (prekursora dopaminy) z samego rana podnosi bazowy poziom dopaminy w pierwszej części dnia. To znacząco zmniejsza poranny brak napędu i redukuje potrzebę sięgania po stres czy litry kawy.
  2. Zasada „5 minut” na przełamanie prokrastynacji: Mózg z szybkim COMT paraliżuje wizja długiego, nudnego zadania. Mów sobie: „Robię to tylko przez 5 minut. Jeśli po tym czasie nadal nie będę chciała tego robić to odkładam to zadanie”. Obniża to próg wejścia, wyzwala pierwszą dawkę dopaminy i w większości przypadków pozwala płynnie kontynuować pracę.
  3. Zadbaj o wsparcie metylacji i kofaktory: Upewnij się, że w Twojej diecie nie brakuje magnezu, cynku oraz aktywnych biologicznie form witamin z grupy B (aktywne foliany, metylokobalamina, P-5-P). To one chronią Cię przed spadkiem wydajności metylacyjnej i zapobiegają przeskakiwaniu z prokrastynacji w stan lęku.
  4. Zadbaj o jelita i wycisz stany zapalne: Gdy w jelitach toczy się stan zapalny, organizm zużywa ogromne ilości zasobów na walkę z nim, kradnąc grupy metylowe potrzebne do prawidłowego metabolizmu neuroprzekaźników.

A Ty? Którym typem jesteś na co dzień? Wolnym Wojownikiem, który analizuje i nie potrafi wyłączyć głowy, czy szybkim Wojownikiem, który budzi się do życia dopiero wtedy, gdy goni go termin?

Życzę Ci pięknego dnia i dużo wyrozumiałości dla własnej biologii.

To wszystko na dzisiaj.

Trzymaj się zdrowo,

P.S. Ten wpis ma charakter edukacyjny. Nie zastępuje indywidualnej konsultacji medycznej ani terapeutycznej.

Potrzebujesz niezobowiązującej, bezpłatnej rozmowy 1:1? Zapraszam!
Chętnie udzielę Ci odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania dotyczące zarówno konsultacji, jak i nauki w Instytucie Nutrigenomiki.
Termin możesz zarezerwować tutaj:
Umawiam bezpłatną 15 minutową rozmowę wstępną